czwartek, 15 stycznia 2015

Już za chwileczkę, już za momencik...

...i zaczynamy planować co będziemy robić na działce.
Dzisiaj po obiedzie usiedliśmy sobie z mężem przy stole , wzięliśmy kartki papieru i rozrysowaliśmy naszą działkę. A potem zaznaczyliśmy co na niej jest.
I najprzyjemniejsza czynność, planowanie co na niej będzie.
A więc:
Będą azalie, rododendrony i wrzośce. Będą też nowe krzaczki malin i jeżyn
Przeniesiemy w inne miejsce słabo rosnące porzeczki. W tym roku nie będzie chyba owoców, ale w przyszłym roku już troszkę zbierzemy.
No i oczywiście miejsce na huśtawkę , którą musimy w tym roku zrobić. I będzie miejsce na basenik .
I oczywiście czeka nas zakup parasola. Dużego parasola.
I rewolucji tyle. A poza tym kopanie, przekopywanie, sianie sadzenie. To na wiosnę . A potem przyjdzie lato!!!

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Czas po świętach. Jak przedłużyć chwile radosne i pełne nadziei?

Minęła Wigilia, Minęło Boże Narodzenie.
Takich świąt dawno, bardzo dawno u nas nie było.
Przyjechał Zięciunio, przyjechał Synuś i Synusiowa i Wnusio.
Drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia był najpiękniejszy w całym tym cudnym okresie.
Wieczorem zawitał do nas przyjaciel syna ze swoją partnerką i jej synem.
Było gwarno, wesoło i zabawnie. Po kolacji dzieci strzelały z łuku, potem grały w scrable. Do nich dołączyli rodzice. Wieczór zakończył się po 22-ej. Dzieci zszokowane, że tak długo mogły się gościć.
A Babcia???? Szczęśliwa , szczęśliwa i jeszcze raz szczęśliwa.
Dzisiaj jest poniedziałek. Dzień codzienny. Mąż babci poszedł na swoje zajęcia. Babcia zrobiła sobie maseczkę, ugłaskała mieszkanie i zapaliła świeczki o zapachu wanilii i cynamonu. I w ten sposób stworzyła sobie swój klimat świąteczny. Chodząc po mieszkaniu myślami jest przy dzieciach, wnukach, mężu . Rzadko przy mamie. Ale pewnych rzeczy nie przeskoczy się.  I już nie walczę z chorobą mamy , lecz przyzwyczajam się i cieszę się, że jeszcze nie jest najgorzej. Pomaga mi w tym Ola tłumacząc , że mama moja robi wiele rzeczy nieświadomie. I niech tak będzie. Chociaż czasem mam inne zdanie.
Dzisiejszy nastrój świąteczny spotęgował śnieg, którego napadało nocą.
Jest biało, świątecznie, pachnąco i relaksowo.

wtorek, 28 października 2014

I co ja biedny żuczek będę robić z nadmiarem wolnego czasu?

Przecudny dzisiaj był dzień. Wczoraj i dzisiaj byliśmy na naszej działce. Przygotowywaliśmy ją do zimy.
A więc zakopaliśmy ( czyt. mój mąż ) obornik na warzywniku. ja zgrabiłam liście z całej działki. A było tego, bo wcześniej mąż z kolegą ścieli chorego kasztanowca.
Bzy też pogubiły już liście.  I jaśminowiec też. A nawet wszystkie krzaczki są już prawie łyse.
Pusto zrobiło się na działce. A jeszcze brak jabłoni, kasztanowca i jodły potęguje to wrażenie.
Ale za to jest więcej przestrzeni i słońca. A ja lubię dużo przestrzeni i dużo słońca. Więc jestem zadowolona.
Dzisiaj zerwałam owoce dzikiej róży. Ścięłam jeszcze troszkę ziół i szczawiu. no i posadziłam czosnek blisko cebulek narcyzów i żonkili, bo nornica tam sobie kopczyk zrobiła. A że nie lubi nornica zapachu czosnku, więc nim ją uraczyłam.


Skopany warzywnik z zakopanym obornikiem czeka już na wiosenne kopanie i siew.  


Przestrzennie zrobiło się też w części warzywnej. 


Brak starej jabłoni, która miała kilka chorych jabłek i starego bardzo chorego kasztanowca uczynił naszą działkę jasną, przestrzenną i bardzo słoneczną.


Trawka szybko nam urosła od ostatniego koszenia, więc następne koszenie będzie już na wiosnę .

A my już odpoczywamy. Tylko nie wiem jak długo wytrzymamy bez naszej działki. Mąż już powiedział, że trzeba będzie wpadać kontrolnie co jakiś czas. 

A więc do szybkiego zobaczenia działeczko!!!



niedziela, 19 października 2014

I znów piękna jesienna niedziela.

Piękny rok mamy . Wiosna piękna była, lato cudne i jesień przecudnej urody.
Złoto jest wszędzie. Na drzewach i pod drzewami. Piękne złote dywany  z liści.
Dzisiaj zamiast na działkę wybraliśmy się na spacer wokół jeziora Długiego. Trzeba bardzo nam było takiego spaceru. Mąż kończy już wykończać mieszkanie dla córki kolegi. Ja też miałam więcej zajęć niż zwykle, więc jakoś nie gnało nas na działkę. Chociaż powinno. Tak dobrze się złożyło, że kolega który miał nam pożyczyć piłę i pomóc ściąć drzewa nie mógł dzisiaj nam pomóc . Umówiliśmy się na środę.
A więc poszliśmy nad jezioro Długie.
Jest pięknie o w każdej porze roku.

Na jeziorze spokojnie pływały łabędzie.


Z oddali widać kolorowy las .


A łabędzie płyną na drugą stronę jeziora. 


Z mostu zerkamy na malutką plażę i pływające w pobliżu ryby. 


Po drugiej stronie jeziora widzimy wypływające z zarośli stado kaczek. 


I jeszcze jedno spojrzenie na przeciwległy brzeg jeziora. 


I na domki przy ul. Rybaki. 

To są ścieżki mojego dzieciństwa i zawsze będą one najpiękniejsze na świecie. 






piątek, 10 października 2014

Jesień...Jakże piękna w tym roku.

Pogodę w tym roku mamy jakby w nagrodę za nasze oczekiwania i pracę na działce. Wiosna piękna była, lato też cudne. A jesień...to już przechodzi sama siebie. Żal tylko, że mąż pracuje i nie może mnie zawozić na działkę . A samej też mi się nie chce jeździć autobusami. I samej robić cokolwiek to już nie to samo. Lubię pracować z mężem. Nawet jeśli każde robi coś innego i nie rozmawia przy robocie. Ale sama obecność męża nastraja mnie radośnie. A te przerwy z kawusią przy naszym stole. To już sama rozkosz.

Powoli działka pustoszeje. A ja z rozrzewnieniem oglądam zdjęcia które robiłam przez cały sezon. 
Słoneczniki w końcu wyrosły ( późno były siane) i są ozdobą ogródka i mieszkania.



Podobnie astry w końcu kwitną. I robię z nich i innych kwiatków bukieciki. 




Pojutrze wybierzemy się na działeczkę. Aby tylko deszcz nie padał. Musimy jeszcze przekopać grządki i wkopać nawóz. 
No i jeszcze raz ściąć trawę i wysypać nowe nasionka aby wiosną wyrosła nowa i piękna. 
I jeszcze trzeba ściąć po 15 -tym października zgodnie z decyzją starostwa chory kasztanowiec i niepotrzebną jodłę. 
Przykryć gałązkami roślinki i czekać na wiosnę 








poniedziałek, 18 sierpnia 2014

To już ostatnie przetworzenie pomidorków.

W końcu skończyły się pomidorki koktajlowe. Oczywiście zielone, bo ekologiczne i nie pryskane żadną chemią. A więc szybko łapiące choroby. Skoro zaraza zaczęła je zżerać, to ja musiałam być szybsza.
I tak dzisiaj przygotowałam na zimę sałatkę z zielonych pomidorków i cebuli.

Składniki:
Oczywiście pomidorki, cebula i zalewa.
Zalewa tym razem z octu jabłkowego. Proporcje takie same jak zawsze. Proszę zajrzeć w poprzednie przepisy.

Sposób przygotowania:

Pomidorki oczyścić .


A następnie pokroić w plasterki.

Dodać pokrojoną cebulę . Ja pokroiłam na ćwiartki i na plasterki.
Całość wymieszać i lekko posolić. 
Przykryć i pozostawić na 24 godziny. Można kilka razy wymieszać. 
Odcedzić na sicie.
Przełożyć do garnka i zalać zalewą tak aby tylko przykryć. 
Gotować 5 minut od zagotowania się.
Ponownie odcedzić . Zalewy w której gotowała się sałatka nie wylewać.
Przełożyć do wyparzonych słoików ugniatając lekko. Zalać zalewą.
Na koniec wlać 2 łyżki  oleju , oczyścić ręcznikiem papierowym brzegi słoiczków i zamknąć.
Pasteryzować 15 minut od zagotowania.
Wyłożyć słoiki do góry dnem aby zamknęły się. 
I gotowe. Odstawiamy na kilka tygodni.

Smacznego!!!!







niedziela, 17 sierpnia 2014

Wszystkie pikle dobre są....

Dostałam fisia na punkcie przetwarzania wszystkiego co urosło mi na działce. Nie są to wielkie ilości. Ale ponieważ w tej chwili na rynku można kupić tanio warzywa do jedzenia, więc działkowe ekologiczne przerabiam na frykasy jakich w sklepach nie kupię.

Pikle z wyrośniętych ogórków.



I białe części porów. 



A jutro zrobię dwie sałatki z zielonych pomidorków. Teraz przegryzają się w soli.