niedziela, 23 kwietnia 2017

Czekam i czekam na tę ciepłą wiosnę...

No, w tym roku pogoda drwi z nas. Wiosna niby przyszła, niby już jest zielono, niby kwitną kwiaty.
A jest tak bardzo zimno. Już zaczynam podejrzewać u siebie nadwrażliwość temperaturową. Ale i mój mąż tak ma. Czy tylko my tak odczuwamy chłód tegoroczny?
W roku gdy kupiłam działkę w kwietniu mieliśmy już wszystko posiane, skoszone i sami byliśmy opaleni.
A w tym roku o rozebraniu się na działce nawet nie chce nam się myśleć. Trawa nie skoszona, grządki nie porobione i nie obsiane. Cebulki i kłącza czekają w torbie.
A my chodzimy po mieszkaniu z kąta w kąt i marudzimy,
Od czasu do czasu ( trzy razy w tym roku) jedziemy na działkę na rekonesans.
Oglądam skrzywione tulipany, pochylone hiacynty, bojące się puścić listki róże.
Jeśli jutro nie będzie padało, wybieram się na działkę autobusem. Bo rano samochodem trudno się przebić a i później jest nie lepiej. A przecież nie będę jechać na działkę rano gdy temperatura ledwie sięga 8 stopni i wieje mroźny wiatr.
Ale już nie wytrzymuję i przebieram nóżkami. Tak mi tęskno do pielenia, siania i sadzenia.
A wiosna tak szybko mija!!!

sobota, 25 lutego 2017

Złość, zawiść i nienawiść.

Od dłuższego czasu przez media przelewa się z siłą huraganu ogromna fala nienawiści. To prawdziwe tsunami.
I już nie jest ważne po której stronie stoją ludzie. Ważna jest moc .Wszyscy mogą teraz twierdzić: mam tę moc.
Obrzucanie się nawzajem ogromem epitetów, które nie zawierają prawdy jest powszechne. Kłamstwo, wyszydzanie jest bronią bardzo skuteczną. Do tego jeszcze dochodzi wyśmiewanie .
Im bardziej wulgarnie tym lepiej. I już nie wiadomo co jest prawdą a co nie. Media a za nimi"komentatorzy" wszelkich informacji manipulują nami zwykłymi zjadaczami chleba. Szerzą tę nienawiść. I czy czyni to lewica, prawica, czy centrum, to już nie ma znaczenia. Im gorzej tym lepiej.
Czy nadeszły już czasy, że człowiek, który nie potrafi i nie chce brać udziału w tych brudnych , nieetycznych dyskusjach, nie otworzy stron w internecie, nie przeczyta jakiegokolwiek artykułu. Bo wydania tradycyjne Może jeszcze bronią się przed tą falą nienawiści i hejtu.
Czy nastąpi powrót do papierowych  wydań gazet i periodyków.
Bo ja osobiście mam już dość. Każdy artykuł komentowany jest w sposób wulgarny, cyniczny, ośmieszający bohaterów artykułu. Często taki "komentator" nie przeczytał artykułu ze zrozumieniem. Często sugeruje się przynależnością partyjną autora i wydawcy. I wyżywa się jak tylko mu fantazji durnej wystarcza. I jeszcze burzy się gdy administrator usuwa jego komentarz.
Nawet czyjaś śmierć jest przyczynkiem do niewybrednych komentarzy.
Bardzo mnie to zawstydza, nie smaczy i boli.
A trudno jest nie czytać komentarzy gdy same "lezą w oczy".


piątek, 22 lipca 2016

Fasolka szparagowa na zimę.

Na prośbę Agnieszki podaję sposób przetworzenia fasolki szparagowej na zimę,

Oczyszczoną i umytą fasolkę wkładam do gara z osoloną wodą .
Nie dodaję ani octu ani cukru. Dodawanie tych składników nie sprawdziło się. Mż nie chciał jeśc takiej słodkokwaśnej.
Gotuję szybko na najwyższej mocy lub na dużym ogniu.
Gdy fasolka zagotuje się, zmniejszam ogień i gotuję jeszcze 5 minut.
Zostawiam pod przykryciem jeszcze na 5minut.
Odcedzam i studzę.
Przekładam do wyparzonych słoików i zalewam ostudzoną i osoloną nową wodą.
Pasteryzuję 10 minut od zagotowania.



czwartek, 31 marca 2016

Pół roku, to o pół roku za dużo!!!

Aż wierzyć mi się nie chce. Pół roku moja działka czekała na mnie. No i na męża też.
Ale doczekała się.
Dzisiaj wyruszyliśmy z całym ekwipunkiem na działkę. Do roboty!!!
Co prawda byliśmy już w Wielkanocny poniedziałek ale tylko tak zobaczyć co na nie się dzieje.
A wyglądała tak:











A dzisiaj pojechaliśmy porządkować działeczkę. Mąż kopal warzywnik. A ja grabiłam suche liście i trawy.
Opieliłam też rabatki i zgrabiłam liście z truskawek.
A nawet rozsypałam po całym trawniku nasiona trawki. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Bo zrobiłam wszystko wbrew sztuce siania trawy.
Dzisiaj tulipanów było dużo więcej i większe. Już spore są hiacynty, żonkile i narcyzy.
Boję się jednak o róże i hortensje. Jakoś biednie wyglądają. Ale rododendrony przetrzymały zimę. Może dlatego, że rosną w zaciszu. Kupiliśmy nawóz do truskawek borówki i róż. Ale podsypię dopiero za dwa tygodnie jak włączą nam wodę. A do tego czasu będziemy porządkować działkę i poza nią.
Marzą mi się azalie i róże. I na pewno je kupie i posadzę. Nawet wiem jakie kolory.  Oczywiście herbaciane, czerwone i różowe.
A mąż niechcący wykopał jedną piwonie. I w ten sposób dowiedziałam się, że też przeżyły zimę. Też im podsypię nawozu. A co, niech wspaniale rośnie i w końcu zakwitnie .
A na sianie warzywek troszkę poczekam aż będzie cieplejsza ziemia.


czwartek, 1 października 2015

Jesień....

Jesień . Lato minęło bez jednego słowa na blogu. Nie wiem czy to nadmiar obowiązków czy też innych cudnych letnich wrażeń sprawił, że byłam nieobecna na blogu.
Ale teraz mam mniej pracy, więc nadrobię zaległości. A opisy lata bedę wplatać w to będę pisać na bieżąco.
Pogoda cudna dzisiaj nam panuje. I nastraja bardzo optymistycznie. Poza tym dodaje energii. A baterie mam naładowane też przez słońce gdy na działce pracowałam.
Na warzywniaku już dawno jest pusto, rośnie sobie gorczyca, którą zakopiemy za jakiś czas.
W tym roku szalala cukinia a ja razem z nią. Przerobiłam ją na wszelkie znane mi sposoby. Sałatki, sosy, dżem i placek podobny do ziemniaczanej babki. Placek jest rewelacyjny.


Poza tym mam fasolkę szparagową i marchewką zapasteryzowaną.


 Galaretkę z jeżyn.
A i truskawek zebraliśmy 15 kilogramów. Biorąc pod uwage rozmiary naszego poletka truskawkowego, to ta ilość jest ogromna. Takich koszyków zebraliśmy trzy.


Truskawki jedliśmy na bieżąco i piliśmy też koktajl truskawkowy. Z pewnym ociąganiem się zrobiłam mus truskawkowy i zamroziłąm na zimowe dni.
Pigwę też juz zrobiłam w słoiczki . Będzie zamiast cytryny do zimowej herbatki.


A jeszcze bedą winogrona. Będzie z nich sok. Też do herbatki , gdy będę tworzyć nowe posty.
A na działce jest cudnie. Kupiliśmy hustawkę i parasol. I w ten sposób stworzyliśmy sobie "Małe RODOS".


czwartek, 16 lipca 2015

Koncert Marka Knopflera i zwiedzanie Krakowa.

13 lipca 2015 w krakowskiej Arenie wystąpił ( jak już wcześniej pisałam) Mark Knopfler ze swoim zespołem. koncert był częścia trasy promującej najnowszą płytę Marka - "Tracker".
Cała widownia zapełniona była do ostatniego miejsca.
Przed wyjazdem zadałam moim mężczyznom czy będą ludzie w naszym wieku, czy nie będę się głupio czuć wśród młodej widowni.
Mój syn wytłumaczył mi, że średnia wieku oscylować będzie koło pięćdziesiątki.
I nie mylił sie. Było mnóstwo wielbicieli muzyki Marka w naszym wieku a nawet starszych. Było też sporo młodych ludzi. Ale zdecydowanie więcej było "mlodzieży" z roczników 1950+.
Mark wykonał też kilka starych utworów. Czym bardzo ucieszył między innymi mojego męża ( wielbiciela tych utworów).
Ale niesamowity popis dał  John McCusker - muzyk multiinstrumentalista szaleńczo i cudownie grający na skrzypcach.
Inni muzycy też wiedzieli co i jak robią. Byli świetni. A Mark Knopfler - cóż mam mówić. Rewelacja. A jego głos na żywo brzmiał bardziej donośnie i twardo niż na płytach. I to nam się bardzo podobało.
Koncert skończył się . Pozostały cudne wspomnienia. A nagrań słucham codziennie.

Po koncercie wróciliśmy tramwajem na Starówkę. Odświeżyliśmy sie i poszliśmy na "Kraków by night."
Była 24:00 gdy chodziliśmy po Placu Mariackim. W pewnej chwili stwierdziliśmy, że wokół nas chodzi coraz młodsza młodzież a starsi dawno śpią. Więc i my poszliśmy do hotelu.

Drugi dzień spędziliśmy na spacerach ulicą Floriańską, Grodzką i bocznymi od nich.

Obejrzałam sobie galerię prac malarskich i różnego rodzaju kopii znanych dzieł.


Pod Barbakanem spotkaliśmy rycerza, który stoczył walkę z Jędrusiem. 


Zahaczyliśmy też o Teatr im. Juliusza Słowackiego.


Przepiękny gmach.

I ulicą Grodzką dotarliśmy na Wawel. Nigdy nie byłam na Wawelu. Raz masę lat temu byłam w Krakowie i koleżanka pokazywała mi z dala Wawel. Wydawało mi się , że jest on poza miastem. A tu zonk!!! O mały włos a nie minęlibyśmy zamek bokiem. 


I tu złapał nas deszcz. Więc popijaliśmy sobie kawkę w pobliskim ogródku patrząc na cud .
Weszliśmy nawet na dziedziniec i podziwialiśmy krużganki. 


A potem wróciliśmy jeszcze raz spacerując po Grodzkiej i Floriańskiej. Kupiliśmy pamiątki . Zjedliśmy obiad w barze mlecznym. Nigdy nie zrozumiem co te bary przeszkadzały różnym ludziom. 
I doszliśmy znów do Barbakanu. 


W towarzystwie Pana Matejki obserwowaliśmy ludzi przy tymże Barbakanie. 


\\

I przyszła pora zwijać żagle i na dworzec wyruszyć. 
Pożegnaliśmy się z przemiłą obsługą hotelu. 
I przez Galerię Krakowską dotarliśmy na peron, na którym czekał na nas wehikuł czasu. 


A nazajutrz Majka zaczęla rysować Pendolino. I gdy skończyła, to poprosiła abym jej pokazała zdjęcie z Pendolino. 

I tylko nieznacznie oba pojazdy różnią się. Prawda?



W zielonym wagonie jedziemy z Dziadkiem i odpoczywamy. Czerwony wagon to jest restauracyjny . a w brązowym jadą pozostali podróżni. 
Pociąg mija lasy i wyjeżdża z tunelu/ A nad lasami widać słońce i tęczę.
Taką radosną i optymistyczną mieliśmy wycieczkę. 

Dziekujemy Ci Synku!!!





środa, 15 lipca 2015

Mark Knopfler !!!

W końcu doczekaliśmy się realizacji cudnego prezentu z okazji czterdziestej rocznicy naszego ślubu.
Prezent sprawił nam syn. I były to bilety na koncert Marka Knopflera w krakowskiej Arenie.
Bilety na koncert to jeszcze nie wszystko. Był nocleg w klimatycznym i bardzo przyjemnym hotelu Floryan, był przejazd z Krakowa do Iławy pociągiem Pendolino.
Ale po kolei.
Wyruszyliśmy na dwudniowy urlop w poniedziałek 13-tego lipca. Z dworca Olsztyn Główny wyjechaliśmy kilka minut po 6-tej , planowany przyjazd do Krakowa 11:47 . Ale we Włoszczowej (tam mieliśmy przesiadkę) okazało się , że są problemy z jednym z wagonów. Tym, w którym my mieliśmy jechać. Przesadzono nas do I klasy i po godzinie pojechaliśmy dalej do Krakowa.
Kraków Główny i Galeria Krakowska przyprawia nas olsztyniaków o prawdziwy zawrót głowy i "wpędza" w prowincjonalne kompleksy.
Z dworca przeszliśmy na piechotkę na ulicę Floriańską gdzie znajduje się Hotel Floryan.


Po zakwaterowaniu , poszliśmy na wstępne zwiedzanie Krakowa.
W pobliżu hotelu znajduje się Jama Michalikowa


Dom w którym mieszkał Jan Matejko


Nieopodal naszego hotelu znajduje się Brama Floriańska. I przez tę bramę kilkakrotnie przechodziliśmy.


Zachwyciły nas ulice na Trakcie Królewskim i Uniwersyteckim. Zachwyciły nas liczne kawiarnie, restauracje, sklepiki z pamiątkami, które spotykaliśmy co pięć kroków. 

No i oczywiście Kościół Mariacki i Sukiennice. 




Nasze wnuczki zachwycony byłyby dorożkami i karetami. 



Więcej o urokach Krakowa napiszę jutro. 

A wieczorem pojechaliśmy na koncert Marka Knopflera


Hala była cała zapełniona. Wcześniej przeczytałam, że na koncert wchodzi 18 tys. ludzi. 


Bardzo chciałam zrobić zdjęcia. Miałam tylko telefon. I chociaż jedno zrobiłam. Tak na pamiątkę. 


Koncert był rewelacyjny. Promował płytę " Tracker".


https://www.youtube.com/watch?v=z7M_S-AyFJ8


Aby aktywować link podświetlcie go i przejdźcie do strony. 

I słuchajcie, słuchajcie i rozkoszujcie się pięknymi utworami. 

A jutro zapraszam na dalszy ciąg reportażyku o Krakowie widzianym okiem blondynki.